Niechorze - weekend sierpniowy
W biurze turystycznym
Niechorze polecono nam fajny pensjonat. Nasze samodzielne poszukiwania nie przyniosły efektu, gdyż miasteczko zapchane było dosłownie do ostatniego łóżka i zewsząd odprawiano nas z kwitkiem. Dobrze, że choć istnieje taki centralny bank informacji o wolnych miejscach hotelowych, jak w tym biurze, bo musielibyśmy się z Niechorza ewakuować gdzieś indziej. To wszystko przez ten weekend. Nawet i ci, którzy wykorzystali już swoje urlopy, bardzo chętnie korzystali z tej sierpniowej kumulacji wolnych dni. A Niechorze przecież tak piękne, że nawet i dwa razy tego samego sezonu warto tu przyjechać. Tylko 3 dni byliśmy nad wodą, a opaliliśmy się jak gdzieś na południu Europy. Nie należeliśmy do szczęśliwców, którzy mogli sobie pozwolić na wakacje, bo cały czas musieliśmy być na posterunku w firmie, więc straszyliśmy na plaży bielą. nadrobiliśmy to jednak szybko, bo słońce sierpniowe opala najintensywniej. Najgorsze z tego jest to, że po powrocie do domu skóra zaczęła nam szybko złazić. W Niechorzu byliśmy brązowi, a już po powrocie do Warszawy w łaty.
