Rewal - rewaallll
Jako doskonały pływak, ojciec mój starał się zarazić mnie swoją miłością do wody, ale zawsze trafiał na mój opór. W Rewalu, lata temu tak się poważnie opiłem wody, że o żadnym wypuszczeniu się gdzieś głębiej poza strefę, gdzie dno czuje się pod stopami, nie było mowy. Tego lata, jako dorosły już człowiek, zjechałem z moją własną rodziną do Rewala. Ponieważ ja nie umiałem pływać i nie mogłem nauczyć tego mojego smyka, więc postanowiłem skorzystać z usługi wykwalifikowanego instruktora. Pani z pensjonatu
Rewal, gdzie mieliśmy pokój, poleciła nam pana Wojtka. Miał dobre wyniki. Był nie tylko sędzią na zawodach pływackich, miał nie tylko uprawnienia woprowskie, ale przede wszystkim miał doskonałe podejście do ludzi. Po oczach mojego synka widziałem, że uczy się czegoś interesującego, czegoś co się może stać jego miłością. Czyżby geny po dziadku? Tak jednak Rewal tego lata wpłynął i na mnie, że ja sam przyglądając się postępom mojego syna, zacząłem pływać. Teraz to już nawet jak ryba. To muszą być geny mojego ojca.
