Karpacz - PTTK
Zima miała być deszczowa i ciepła, a tu zanosiło się chyba na zimę stulecia. Dzieciaki zaraz po Sylwetrze przestały chodzić do szkoły, bo nawaliło śniegu tyle, że przez nasze wiejskie drogi gimbusy nie potrafiły nawet przejechać. Postanowiłem wziąć Adę i moich wyrostków i pojechać do Karpacza. Na pomysł ten wpadłem oglądając reportaż o Karkonoszach. Uznałem, że warto choć raz pojechać w inne góry niż dotychczas i pomyślałem o Karpaczu. Pensjonat
Karpacz, jaki wyszukałem w internecie, w porządku. Pogoda nam się udała nadzwyczaj dobrze, kasiory na każde niemal zachcianki starczało, więc czego chcieć więcej. Formę wyrobiliśmy sobie jeszcze jesienią, bo często łazilismy na różnego rodzaju rajdy organizowane przez nasze koło PTTK. Zaczęliśmy od Świątyni Wang i szlaku na Śnieżkę przez Strzechę Akademicką. Potem z kolei wesszliśmy od Wilczej Poręby na Kopę czarnym szlakiem i dalej na przełęcz Okraj. Kulminacją naszych turystycznych eksploracji był maraton Karpacz - Szklarska Poręba szczytami. Niezapomniane przeżycie - wydeptane w śniegu trasy skrzące w słońcu.
